Katastrofa kolejnego tankowca zanieczyszcza morza i oceany. Naukowcy biją na alarm!

Wiadomości

Nagłośnione katastrofy tankowców to tylko ułamek problemu, jaki mamy w związku z poważnym zanieczyszczeniem mórz i oceanów. Naukowcy szacują, że coraz więcej powstaje tak zwanych martwych stref, uniemożliwiających morskie życia, co w efekcie może doprowadzić, że będziemy mieli więcej plastiku niż ryb.

Po raz kolejny odnotowujemy olbrzymie ilości ropy, które tym razem zbliżają się do japońskich wysp. Zanieczyszczenie prawdopodobnie pochodzi z zatoniętego w styczniu irańskiego tankowca – „Sanchi”. Przeprowadzono badania mające na celu porównanie próbek paliwa, które występowało w miejscu wypadku, oraz w innych znacznie odleglejszych punktach. Okazało się, że paliwa są niemal identyczne co doprowadziło do wniosku, że musiała to być jednostka irańska, szczególnie że na terenach Morza Wschodniochińskiego nie doszło do innych wypadków.

6 stycznia irański tankowiec zderzył się około 200 kilometrów od Szanghaju z innym statkiem, co doprowadziło do eksplozji tankowca. Transportowana do Korei południowej tak zwana „lekka ropa” w ilości niemal miliona baryłek, może doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Wyspy znane z owoców morza i wspaniałych dziewiczych wybrzeży, zagrożone są teraz przez pojawiające się tłuste plamy. Jak się okazuje, nie jest to tylko ropa z baryłek, ale również paliwo które wykorzystywane było do zasilania tankowca.

Odnotowano zanieczyszczenia na szesnastu wyspach, natomiast sami mieszkańcy zebrali już ponad 90 ton tłustego szlamu. Po przeprowadzeniu bardziej szczegółowych badań, nie stwierdzono skażenia środowiska, w tym łowisk i rafy koralowej. Zanieczyszczenia wywołane ropą są najbardziej widocznym skutkiem, który najczęściej występuje podczas katastrofy tankowca. Poza tym, że są widoczne, mogą również mieć poważne konsekwencje w dłuższym terminie. Tak było w przypadku Valdeza, który w latach 89, osiadł na mieliznach w niedalekiej odległości od Alaski.

Jego wyciek ropy był jeszcze widoczny po piętnastu latach – po awarii. Inna katastrofa ekologiczna, która skutecznie zlikwidowała okoliczne rybołówstwo to zatonięcie u wybrzeży Hiszpanii słynnego tankowca 'Prestigo'. Niezależnie od badań i ich wyników, wszystkie te wypadki pozostawiają wyraźny wpływ na ekosystem morski. Jednak w porównaniu do wpływu zanieczyszczeń takich jak morskie wysypiska śmieci, odpady usuwane ze statków i ścieki komunalne, zanieczyszczenia wywołane ropą są niewielkie.

W ostatnich badaniach oszacowano, że 45 procent zanieczyszczeń w morzach i oceanach to zanieczyszczenia lądowe, 32 procent pochodzi z atmosfery, natomiast transport morski to zaledwie 13 procent ogólnych zanieczyszczeń. Wszystko to wywołuje bardzo niebezpieczne, ale jednak różne skutki. Odpady z kanalizacji powodują wzrost substancji organicznych, w tym rozkwit alg przybrzeżnych, które umierając pochłaniają zawarty w wodach cenny tlen. W efekcie, może to doprowadzić do powstania martwych stref, które całkowicie wykluczają morskie życie.

Jeżeli do tego dodamy wpływ substancji ropopochodnych, które również uwalniają substancje niszczące cały ekosystem, to mamy lokalny problem ekologiczny. Już teraz naukowcy apelują na alarm, podając konkretne wyniki badań. Jednak proces zanieczyszczania mórz i oceanów wciąż trwa, a my otrzymujemy tylko nagłośnione informacje, które są tylko małą kroplą w morzu.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments