Wieści z K2 – Denis Urubko po nieudanej próbie samodzielnego wejścia na szczyt K2, opuszcza wyprawę.

Wiadomości

Relacja z ostatnich kilku dni z bazy pod K2. Co się wydarzyło, który uczestnik wyprawy jako kolejny opuścił wyprawę. Jakie plany działania ma Krzysztof Wielnicki. Tego dowiesz się czytając artykuł.

Przez ostatni miesiąc cały świat żyje wydarzeniami pod K2. Grupa polskich himalaistów wraz z Denisem Urubko, który otrzymał niegdyś polskie obywatelstwo próbuje zdobyć wierzchołek K2 zimą, co do tej pory nie udało się nikomu.

Niestety druga co do wysokości góra świata nie jest łaskawa dla naszych wspinaczy. Począwszy od tego, iż po dwóch wypadkach podczas, których na Adama Bieleckiego i Rafała Fronię spadły kamienie na drodze Basków, Krzysztof Wielnicki – kierownik wyprawy – postanowił z dniem 11 lutego 2018 roku zmienić trasę na Żebro Abruzzów. Do tej pory wyprawę narodową opuścili Jarosław Botor (ratownik medyczny) z przyczyn osobistych, Rafał Fronia w wyniku wypadku na drodze Basków i doznania złamania ramienia oraz, jak można się dowiedzieć z mediów, Denis Urubko.

Zacznijmy od tego, że Denis Urubko został zaproszony do narodowej wyprawy na K2, więc z kultury osobistej i dobrych manier powinien szanować wszystkie decyzje Krzysztofa Wielnickiego, a także opinie reszty uczestników. Niestety tak się nie stało, gdyż Denis Urubko cechuje się wysoką determinacją. Jak sam wspomniał na początku wyprawy, że dla niego zima w Karakorum kończy się ostatniego dnia lutego, więc czy można się dziwić jego decyzji?

Dla wszystkich było ogromnym zaskoczeniem, kiedy w sobotę 24 lutego 2018 roku Urubko po śniadaniu wyruszył samotnie chcąc zdobyć szczyt K2. Nie otrzymał na to pozwolenia, ani nawet nie zabrał radiotelefonu, więc uczestnicy wyprawy nie mieli z nim kontaktu przez trzy dni. Namawiał do wspólnego wyjścia Adama Bieleckiego, ale ten odmówił z uwagi na niepełne zregenerowanie się po uderzeniu kamienia w twarz.

Decyzja Urubki wpłynęła negatywnie na cały zespół. Zamiast skupić się na dalszych działaniach, martwili się o kolegę. Jego czyn naraził na niebezpieczeństwo ekipę, gdyż w razie ewentualnej potrzeby akcji ratunkowej Ubrubki wszelkie koszty i akcja ratownicza skupiłaby się na nim. Jedni uważają, że było to karygodne zachowanie, drudzy natomiast, że rozumieją zachowanie Urubki, ale nie zmienia to faktu, że było to nieprzemyślane.

Po zejściu Denis Urubko oznajmił, że nie udało mu się zdobyć szczytu, gdyż wpadł do 5-metrowej szczeliny, z której wydostał się po paru godzinach. Dotarł na wysokość 7600 m n.p.m.

W związku z wydarzeniami ostatnich dni pod K2, Denis Urubko w dniu 26 lutego 2018 roku postanowił opuścić narodową wyprawę zimową na K2. Decyzja jest słuszna, ponadto została zaakceptowana przez uczestników wyprawy, którzy nie widzieli możliwości dalszej współpracy z nim po próbie samodzielnego zdobycia szczytu K2.

W mediach nie milkną komentarze na temat wyczynu Urubki, zapewne przez następnych kilka dni nie będzie ten fakt schodzić z pierwszych stron gazet.

Jak oznajmił Krzysztof Wielnicki, wyprawa nadal trwa, a atak szczytowy jest zaplanowany na marzec. Wszyscy mocno kibicujemy naszym i życzymy sukcesu.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Urszula
Urszula
2 lat temu

Wyprawa na K2 o tej porze roku to niesamowite ryzyko. Poza tym, zachowanie Urubki to jest czysty egoizm. Determinacja determinacją, ale szacunek dla reszty załogi powinien być.

Danka z Koszalina
Danka z Koszalina
2 lat temu

Niestety nie udało się ani Urubko ani pozostałej załodze. Mamy apetyt na więcej dlatego myślę, że Polacy będą próbować w kolejnych latach. Emocje były niesamowite i jestem pewna, że na tym nie koniec. Poza tym dzięki nagłośnieniu tej wyprawy wielu ludzi zaczęło interesować się wyprawą, wogóle wyprawami górskimi, himalaistami, alpinistami co też nie jest bez znaczenia.

karola
karola
2 lat temu

I bardzo dobrze zrobił, ja to w ogóle nie rozumiem ludzi którzy dla swojego widzi mi się narażają swoje zdrowie, a nawet życie. K2 jest najgroźniejszą górą na świecie a i tak znajdą się ochotnicy by się tam pakować 🙂